
Jakie gadżety zabieram w góry?
To już tylko trzy dni, a na samą myśl żołądek staje mi w gardle. Tak już zaczynam się denerwować. A może to ze szczęścia, a nie ze strachu.
Kolejny dzień upływa. A z nim załatwianie formalności część dalsza.
Jak się samemu mieszka to trzeba mieć oczy dookoła głowy i pamiętać z miesięcznym wyprzedzeniem co jeszcze należy załatwić. Jakie rachunki zapłacić? Kto będzie nam podlewał kwiatki podczas naszej nieobecności i wyprowadzał Pimpusia na dwór?
Oczywiście jak na razie Pimpuś pozostaje w sferze moich marzeń. Ale i tak rzeczy do załatwienia przed wyjazdem lista długa. Więc jest co robić.
I tak kończąc powoli swoje pakowanie dzisiaj wspomnę o kilku rzeczach, które trudno sklasyfikować do wcześniejszych kategorii. A bez których trudno by było funkcjonować nawet w górach.
Jakie gadżety zabieram w góry? – Moja lista:
– elektronika wszelaka, czyli ładowarki, telefony, aparaty fotograficzne, czołówki, wtyczki uniwersalne do gniazdek, zapasowe akumulatory, baterie, karty pamięci, czyli wszystko to co na samą myśl kupna mnie przeraża
– dokumenty, czyli paszport, karta szczepień, numer polisy i telefon do ubezpieczyciela, bilety elektroniczne, które warto zabezpieczyć i wrzucić do worka foliowego
– informatory, czyli przewodniki górskie, telefony oraz adresy instytucji i hoteli oraz inne ważne informacje o górze na którą się wybieramy
– scyzoryk, w wersji kobiecej z pilnikiem i pęsetą koniecznie
– gadżety i bibeloty na szczęście, czyli flaga i pluszak, nie należy przesadzać z wielkością
– worki foliowe na śmieci do wszystkiego m.in. przechowywania śniegu do gotowania, przechowywania depozytu lub jako okrycie przedmiotów przed deszczem
– kasa, chyba nic nie trzeba wyjaśniać.
…………………………………………………………………
Jeżeli jesteście ciekawi co jeszcze zabieram na swoje wyjazdy
w Tatry, Alpy i inne góry?
Zapraszam do przeczytania posta.
Jak organizuję wyjazdy w góry?
…………………………………………………………………


Zostaw Komentarz